Stoi przy jednej z głównych ulic miasta i dla wielu dębiczan jest po prostu charakterystyczną willą. Tymczasem jej mury pamiętają burmistrza Dębicy, przedwojenną rodzinę Zuckerów, niemiecką okupację i dziesięciolecia powojennej historii miasta. Wiluszówka przy ul. Rzeszowskiej to miejsce, obok którego warto przejść nieco wolniej.
Historia willi prowadzi do przełomu XIX i XX wieku. Budynek powstał dla Kazimierza Wilusza, jednego z ważniejszych mieszkańców ówczesnej Dębicy. Wilusz pracował jako notariusz. Archiwum Państwowe zachowało kilkadziesiąt jednostek jego akt notarialnych z lat 1899–1919. Dokumenty obejmują m.in. umowy sprzedaży, dzierżawy, testamenty i pełnomocnictwa. Ówczesne wykazy notariuszy również wymieniają go jako notariusza działającego w Dębicy. Nie ograniczał swojej aktywności do pracy zawodowej. W latach 1904–1908 pełnił funkcję burmistrza Dębicy. Angażował się także w życie społeczne miasta. Jego nazwisko pojawia się w historii dębickiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Po śmierci w 1919 roku spoczął na dębickim Starym Cmentarzu. To właśnie od jego nazwiska willa otrzymała nazwę, która przetrwała do dziś.
Wiluszówka wyróżniała się na tle ówczesnej zabudowy Dębicy. Lokalne opracowania opisują ją jako budynek zaprojektowany w stylu łączącym elementy renesansowe i barokowe. Według materiałów poświęconych zabytkom Dębicy przy jego powstaniu pracowali włoscy budowniczowie. W otaczającym willę ogrodzie miały rosnąć nawet drzewa cytrusowe. Dzisiaj może brzmieć to jak detal, ale dobrze pokazuje pozycję właściciela i charakter domu. Na początku XX wieku nie była to zwykła miejska kamienica. Powstała reprezentacyjna rezydencja jednej z bardziej znaczących osób w Dębicy.
Po śmierci Kazimierza Wilusza rozpoczął się kolejny rozdział. W pierwszej połowie lat 20. XX wieku willę kupiła rodzina Zuckerów. Jej głową był Tobiasz Zucker, znany dębicki przedsiębiorca. Na rozległym terenie za domem prowadził skład materiałów budowlanych. Znajdowały się tam także stajnie i budynki gospodarcze. Zuckerowie należeli do żydowskiej społeczności Dębicy, która przed wojną stanowiła ważną część życia gospodarczego i społecznego miasta. Tobiasz Zucker angażował się również w sprawy publiczne. Po zajęciu Dębicy przez Niemców w 1939 roku stanął na czele utworzonego przez okupanta Judenratu, czyli Rady Żydowskiej. Oficjalne materiały miasta potwierdzają, że był pierwszym przewodniczącym dębickiej rady.
Historia mieszkańców Wiluszówki zaczęła wówczas dramatycznie splatać się z historią Zagłady. Z Wiluszówką wiąże się jeszcze jedna niezwykła postać – Michał Róg. Przed wojną mieszkał w domu należącym do Zuckerów. Kiedy Niemcy zamknęli rodzinę w getcie, pomagał jej, dostarczając żywność, lekarstwa i ubrania. Później pomógł Jadwidze Zucker zdobyć dokumenty na nazwisko Jadwiga Cieśla i wydostać się z Dębicy. Pomagał także innym członkom rodziny. Po wojnie Michał Róg i Jadwiga Zucker pobrali się. W 1996 roku Instytut Yad Vashem pośmiertnie przyznał mu medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Tak historia eleganckiej dębickiej willi prowadzi od miejskiej elity początku XX wieku aż do jednej z najbardziej tragicznych kart historii Dębicy.
Podczas II wojny światowej dom przestał być spokojną rodzinną rezydencją. W czasie okupacji Wiluszówkę zajęła niemiecka żandarmeria. Los jej żydowskich właścicieli potoczył się zupełnie inaczej. Niemcy utworzyli w Dębicy getto, a później rozpoczęli jego likwidację. Tobiasz Zucker i jego rodzina znaleźli się w samym środku tych wydarzeń. Dom pozostał. Świat jego mieszkańców praktycznie przestał istnieć.
Koniec okupacji nie oznaczał powrotu Wiluszówki do dawnej funkcji. W kolejnych latach działały tutaj różne instytucje. W budynku mieściły się m.in. sąd, kancelarie, księgi wieczyste oraz Urząd Stanu Cywilnego. I właśnie z tego okresu Wiluszówkę pamięta wielu starszych mieszkańców Dębicy. To tutaj przychodzili załatwiać urzędowe sprawy. Dla wielu par był to także budynek, w którym zaczynała się wspólna, małżeńska historia. W ten sposób dawna prywatna rezydencja po raz kolejny stała się częścią codziennego życia miasta.
Sąd opuścił budynek pod koniec lat 90. Od 2000 roku willę dzierżawiła Renata Nagawiecka, która w 2005 roku została jej właścicielką i przeprowadziła remont obiektu. Dziś pod adresem Rzeszowska 56 działa hotel i restauracja. We wnętrzach nadal można odnaleźć historyczne elementy architektoniczne i wyposażenie. Zmieniła się funkcja budynku. Została jednak nazwa: „Wiluszówka”.
Najciekawsze w Wiluszówce nie są jednak same detale architektoniczne. Jej historia przypomina, jak wiele razy w ciągu niewiele ponad stu lat zmieniła się Dębica. Najpierw mieszkał tutaj notariusz i burmistrz galicyjskiego miasta. Później żydowska rodzina przedsiębiorców. Wojnę przyniosła niemiecka żandarmeria. Po wojnie pojawili się urzędnicy, interesanci i młode pary. Dzisiaj ponownie jest to miejsce otwarte dla mieszkańców i gości. Gdy następnym razem będziemy przejeżdżać ulicą Rzeszowską, warto spojrzeć na biały budynek przy numerze 56 trochę inaczej. Nie tylko jak na zabytkową willę, ale jak na świadka ponad stu lat historii miasta.

