Watahy wilków coraz częściej pojawiają się w powiecie dębickim. Wilki przekraczają granice lasów, podchodzą coraz bliżej gospodarstw. Czy mieszkańcy Dębicy, Brzostku czy Pilzna mogą czuć się bezpiecznie?
W sercu Podkarpacia, gdzie rolnictwo to nie tylko zawód, ale i tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie, rozgrywa się prawdziwy dramat. Coraz częstsze ataki wilków na zwierzęta gospodarskie spędzają sen z powiek miejscowym gospodarzom. Ci, którzy od świtu do nocy pracują na swoim utrzymaniu, dziś zamiast spokojnego życia mierzą się z bezsilnością i strachem. Czy ktoś ich wysłucha?
Podczas jednego z lutowych posiedzeń Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Senacie temat ten wreszcie został podjęty z należytą powagą. Na pierwszej linii obrony rolników stanęli senator Zdzisław Pupa oraz dr Krzysztof Kosiński, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Środowiska w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim (wcześniej nauczyciel w dębickim liceum). To właśnie oni, jako jedyni przedstawiciele publiczni z tej części województwa, głośno upomnieli się o bezpieczeństwo mieszkańców i ich gospodarstw.
Dr Kosiński podkreślił skalę problemu: – „Na terenie Podkarpacia odnotowujemy 200 przypadków szkód powodowanych przez wilki rocznie, a tendencja jest wzrostowa. Najwięcej ataków notujemy w Bieszczadach, ale problem występuje również w innych częściach województwa.” Zwrócił uwagę na rosnące obawy mieszkańców i potrzebę zmian w prawie: – „Potrzebujemy rozwiązań, które pozwolą na realną ochronę zarówno zwierząt gospodarskich, jak i samych ludzi.”
Senator Pupa nie pozostawił złudzeń – obecne przepisy są niewystarczające. Rolnicy czują się oszukani i opuszczeni, bo choć wilki są pod ścisłą ochroną, to nikt nie chroni ludzi, którzy padają ofiarą tej sytuacji. – „Czy musimy czekać, aż dojdzie do tragedii?” – grzmiał senator, domagając się konkretnych działań legislacyjnych.
Niepokój ogarnia już nie tylko mieszkańców górskich terenów Podkarpacia. Watahy wilków coraz częściej pojawiają się także w powiecie dębickim. Coraz więcej rolników zgłasza przypadki zagryzionych owiec, cieląt, a nawet psów stróżujących. Wilki przekraczają granice lasów, podchodzą coraz bliżej gospodarstw. Czy mieszkańcy Dębicy, Brzostku czy Pilzna mogą czuć się bezpiecznie? Czy wilki wkrótce zagoszczą na podmiejskich osiedlach?
Podczas posiedzenia pojawiły się propozycje: większe wsparcie finansowe dla rolników na zabezpieczenia, zmiany w prawie umożliwiające skuteczniejszą ochronę stad, a także edukacja w zakresie zapobiegania atakom. Ale czy to wystarczy? Czy urzędnicy w Warszawie zdadzą sobie sprawę z powagi sytuacji, zanim nie będzie za późno?
Podkarpacie, a wraz z nim powiat dębicki, czeka na decyzje. Rolnicy czekają na konkretne kroki. Bo dla nich każda noc to kolejna nieprzespana godzina i lęk, czy rano na pastwisku nie znajdą dramatycznego widoku rozszarpanych zwierząt. Czas na działanie jest teraz. Pytanie tylko – czy władza posłucha wołania tych, których codzienność stała się walką o przetrwanie?


