Home » Ogłoszenia » Szkoła nie tylko dla kujonów

Szkoła nie tylko dla kujonów

Z Ryszardem Pękalą,  dyrektorem I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy, na kilka tygodni przez 115 urodzinami szkoły rozmawia Katarzyna Sobieniewska – Pyłka

– Za kilka tygodni jedna z najbardziej znanych i renomowanych szkół w mieście obchodzić będzie swoje 115 urodziny. Nim jednak porozmawiamy o historii, przypomnijmy może kilka najistotniejszych informacji o dzisiejszej szkole, jej uczniach i nauczycielach.

– Szkoła dziś składa się z 19 klas, najwięcej jest u nas klas matematycznych, co wynika głównie z zainteresowania uczniów tymi kierunkami. Kilka lat temu bardzo popularne były klasy przygotowujące do studiów ekonomicznych, w tej chwili uczniowie wybierają najczęściej studia techniczne, dlatego mamy dwie klasy matematyczno – fizyczne, klasę matematyczno – geograficzną, a od ubiegłego roku dużą popularnością cieszy się znów profil biologiczno – chemiczny. Mamy też klasy humanistyczne, ale właściwie już minęła na nie moda, więc w tym roku szkolnym z trudem zrobiliśmy nabór do jednej klasy o takim profilu. We wszystkich klasach uczy się niemal sześciuset uczniów, z którymi pracuje 48 nauczycieli.

– Jakie jest zainteresowanie tą szkołą wśród gimnazjalistów?

– Mamy dość mocną konkurencję, więc żeby podnieść zainteresowanie naszą szkołą organizujemy, podobnie jak wszyscy, dni otwarte. Wyjeżdżamy też na spotkania do gimnazjów, choć wydawałoby się, że same wyniki szkoły powinny już do nas przyciągać, ale z jakichś powodów jednak tak to nie działa.

– Może dlatego, że szkoła ma opinię takiej, w której trzeba się bardzo dużo uczyć? Czyli, że jest szkołą tylko dla kujonów?

– Pewnie problemy z naborem do tego rodzaju szkół wiążą się przede wszystkim z niżem demograficznym. Wystarczy przypomnieć sobie, że kiedyś na jednym poziomie mieliśmy po 12 klas, teraz mamy 6, czyli o połowę mniej. A jeśli chodzi o dużą ilość nauki, to rzeczywiście możemy się pochwalić tym, że mamy najwyższe wyniki na egzaminach maturalnych w powiecie i jedne z wyższych w województwie. Jesteśmy jedyną szkoła powiatu dębickiego, która od 16 lat jest co roku w rankingu „Perspektyw”. Ten ranking niestety z jakichś powodów, nie wszyscy mieszkańcy Dębicy znają i czytają. A szkoda. Mamy też co roku po kilku uczniów, którzy są w finałach olimpiad przedmiotowych, czy też są ich laureatami. Skutkuje to zwolnieniem z egzaminu maturalnego. Oczywiście tacy uczniowie nie mają też problemu z wyborem uczelni. Można powiedzieć nawet, że to uczelnie o nich walczą. To chyba najlepsze potwierdzenie możliwości szkoły, szczególnie odnośnie konkretnych przedmiotów nauczania. U nas są dwa wiodące przedmioty: geografia i chemia. Praktycznie co roku właśnie z tych przedmiotów mamy olimpijczyków.

Ale nie są prawdą plotki, że nasi uczniowie tylko się uczą i nie mają czasu na nic innego. Aby to zmienić pokazujemy chętnie też to, że nasza młodzież ma sukcesy także w innych dziedzinach, nie naukowych, np. artystycznych czy sportowych. Uczeń naszej klasy pierwszej Przemek Kubisztal, który jest młodzieżowym mistrzem Europy w sumo, właśnie w budynku szkoły zaprezentował wystawę swoich osiągnięć. Oczywiście nie ćwiczy u nas w szkole, ale w Lublinie, w klubie sportowym, jednak ma na to czas i potrafi pogodzić naukę w innymi swoimi zainteresowaniami. Cieszymy się tez z tego, że po raz drugi nasz teatr „Trufle” zdobył Grand Prix w Powiatowym Przeglądzie Zespołów Teatralnych.

– Mamy obraz szkoły dziś. Może teraz kilka słów o jej historii.

– Szkoła powstała w roku 1900, ale ponieważ była zajmowana przez wojska zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny światowej, nie mamy żadnego archiwum. Niestety i miasto Dębica nie ma jakiegoś szczególnego archiwum, szczególnie z czasów przed I wojną światową. Najwięcej materiałów dotyczących historii miasta zgromadził nauczyciel tej szkoły Józef Wyrobek, który opublikował zeszyty z czasów powstawania Dębicy i jej rozwoju. Dość powszechnie uważa się, że o rozwoju Dębicy na początku XX wieku zadecydowały linia kolejowa oraz jednostka wojskowa. Zaś trzecim powodem rozwoju miało być powstanie gimnazjum cesarsko – królewskie im. Franciszka Józefa I. Od początku było to gimnazjum z polskim językiem wykładowym. W historii zapisała się dość mocna działalność patriotyczna uczniów i nauczycieli tej szkoły. Przykładem może być wyjazd uczniów do Krakowa, by wziąć udział w marszu Pierwszej  Kadrowej. Takie były początki.

Nauczyciele tej szkoły byli od początku elitą tego miasteczka. Wśród nauczycieli mamy burmistrzów miasta i osoby, które wpływały na rozwój całej Dębicy. Po drugiej wojnie światowej było to bardzo długo jedyne liceum ogólnokształcące w mieście. Dębica była bowiem mocnym ośrodkiem przemysłowym, więc powstawały tu raczej szkoły zawodowe. Dopiero w latach 90-tych, kiedy to najpierw w szkołach zawodowych zaczęły powstawać klasy licealne, zapotrzebowanie na taka wiedzę zaczęło być coraz bardziej widoczne. Efektem było otwarcie drugiego LO.

– Szkoła ma wielu znanych absolwentów, których podobizny zdobią korytarze budynku, przypomnijmy kilku z nich.

– Najbardziej znany jest na pewno Krzysztof Penderecki. Szczycimy się również tym, że bracia Jan i Tadeusz Łomniccy chodzili tutaj do szkoły. Było to w okresie II wojny światowej. Z lat późniejszych są to m. in. znakomity naukowiec prof. Leszek Starkel geograf, członek Polskiej Akademii Nauk, prof. Janusz Mroczka, mechanik z Politechniki Wrocławskiej, też członek Polskiej Akademii Nauk oraz Stanisław Waltoś, karnista, już emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, były dyrektor muzeum UJ. Możemy się też pochwalić panią Anną Augustynowicz, reżyserem teatralnym. Wśród naszych absolwentów jest też Paweł Ciołkosz, aktor w Teatrze Polskim w Warszawie. Z młodszego pokolenia jest również Mateusz Borek dziennikarz sportowy.

– Czy uczniowie tej szkoły chętnie wracają do niej po latach, choćby po to, żeby się spotkać ze swoimi nauczycielami, sprawdzić co słychać?

– Zaglądają do nas, owszem. Takim znaczącym wydarzeniem, na które zjechało wielu absolwentów szkoły było jej stulecie. Poszukiwaliśmy wtedy i kontaktów i wiadomości o losach naszych uczniów. To był tak okrągły jubileusz, że świętowaliśmy go właściwie przez cały rok szkolny.  W tym czasie zapraszaliśmy absolwentów, którzy przyjeżdżali na spotkania z młodzieżą. A dziś czasy się trochę zmieniły. Wszyscy jesteśmy bardziej zaganiani, więc częściej niż osobisty, mamy kontakt internetowy z naszymi byłymi uczniami. Ale cenimy bardzo kontakt osobisty, choćby dlatego, że możemy dzięki niemu, naszym obecnym uczniom pokazać różne drogi absolwentów szkoły. To bywa bardzo budujące. Dodaje uczniom pewności siebie.

– Jak Państwo planujecie swoje 115-urodziny?

– Nie będzie to na pewno takie święto, jak setny jubileusz, ale na pewno o nim nie zapomnimy. Zresztą nie ukrywam, że do organizacji szerszego jubileuszu zostaliśmy zdopingowani właśnie przez absolwentów szkoły. Ogłosimy więc te urodziny publicznie. Główne uroczystości zaplanowane zostały na 20 czerwca. Spotykamy się w godzinach porannych na Mszy Św. w Kościele Św. Jadwigi. Po mszy przejdziemy do szkoły, gdzie w auli odbędzie się okolicznościowa akademia, a w klasach spotkania roczników. Planowane jest też wspólnie wieczorne spotkanie.