Jego dramatyczny protest zobaczyły tysiące ludzi, ale komunistyczne władze zrobiły wszystko, aby Polska o nim nie usłyszała. Ryszard Siwiec 8 września 1968 roku podpalił się na Stadionie Dziesięciolecia w proteście przeciwko inwazji na Czechosłowację. Początek jego historii prowadzi jednak do Dębicy.
W większości oficjalnych biografii znajdziemy prostą informację: Ryszard Siwiec urodził się 7 marca 1909 roku w Dębicy. Tak podaje między innymi Instytut Pamięci Narodowej. Dębicę jako miejsce urodzenia wskazuje również aktualny katalog osób rozpracowywanych przez organy bezpieczeństwa PRL. W latach 1914–1919 uczęszczał tutaj do sześcioklasowej Szkoły Ludowej. W Dębicy mieszkała także jego babka Zofia Kamińska, która w latach 1917–1919 była jego opiekunką. To właśnie dlatego Dębica pozostaje jednym z najważniejszych miejsc związanych z dzieciństwem późniejszego symbolu oporu przeciw komunizmowi.
Dębicki ślad Siwca nie ogranicza się do archiwalnych dokumentów. Szkoła, do której uczęszczał, działała w budynku przy dzisiejszej ul. Cmentarnej w Dębicy. Gmach wzniesiono w latach 80. XIX wieku. Placówka kontynuowała tradycje jednej z najstarszych szkół w mieście. Na budynku znalazła się później tablica przypominająca Ryszarda Siwca jako jednego z jej absolwentów. Tablicę poświęconą Siwcowi odsłonięto 7 marca 2009 roku, dokładnie w setną rocznicę jego urodzin.
Po dzieciństwie związanym z Dębicą Siwiec zamieszkał z matką we Lwowie. Tam kontynuował naukę, a następnie ukończył Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Jana Kazimierza i uzyskał tytuł magistra filozofii. Po studiach pracował w administracji skarbowej. W 1936 roku przeniósł się do Przemyśla. Podczas II wojny światowej działał w Armii Krajowej. Po wojnie nie zaakceptował nowego systemu politycznego. Według zachowanych relacji odmówił podjęcia pracy nauczyciela, ponieważ nie chciał przekazywać uczniom historii podporządkowanej komunistycznej ideologii. Założył rodzinę. Miał żonę Marię i pięcioro dzieci. Jednocześnie coraz mocniej sprzeciwiał się temu, co działo się w Polsce.
Siwiec nie zdecydował się na swój ostatni protest nagle. Pisał ulotki polityczne, które podpisywał pseudonimem „Jan Polak”. Krytykował komunistyczny system, propagandę i podporządkowanie Polski Związkowi Radzieckiemu. Momentem przełomowym stał się sierpień 1968 roku. Wojska państw Układu Warszawskiego wkroczyły do Czechosłowacji, kończąc reformy znane jako Praska Wiosna. W operacji uczestniczyło także Ludowe Wojsko Polskie. Dla Siwca udział polskich żołnierzy w tłumieniu wolności Czechów i Słowaków był nie do zaakceptowania. 8 września 1968 roku na Stadionie Dziesięciolecia trwały Centralne Dożynki. Na trybunach znajdowało się około 100 tysięcy osób. Byli tam przedstawiciele najwyższych władz PRL. Siwiec wybrał to miejsce świadomie. Przed wyjazdem przygotował testament, ulotki oraz nagrał swoje przesłanie. Zabrał ze sobą także biało-czerwoną flagę. Dokumenty odnalezione później przez funkcjonariuszy nie pozostawiają wątpliwości, że chodziło o zaplanowany protest polityczny.
W pewnym momencie Siwiec oblał się łatwopalną substancją i podpalił. Krzyczał: „Niech żyje Wolna Polska!” oraz „To jest krzyk konającego wolnego człowieka!” Takie słowa znalazły się później także w dokumentacji prowadzonej przez aparat bezpieczeństwa. Siwiec protestował przeciwko podporządkowaniu państw Europy Środkowej Związkowi Radzieckiemu. Sprzeciwiał się przemocy wobec Czechosłowacji, udziałowi polskich żołnierzy w interwencji, komunistycznej dyktaturze i propagandzie. Jego protest miał również szerszy wymiar. Chciał przeciwstawić się obojętności. Uważał, że człowiek nie może milczeć, kiedy wolność innych zostaje brutalnie odebrana. Na znalezionej przy nim biało-czerwonej fladze znajdowało się odwołanie do idei: „Za Wolność Waszą i Naszą. Honor i Ojczyzna”. W jednym ze swoich najbardziej znanych przesłań tłumaczył sens decyzji słowami: „Ginę po to, by nie zginęła wolność”. To zdanie najlepiej wyjaśnia, co chciał osiągnąć.
Nie traktował swojej śmierci jako prywatnego dramatu. Zamierzał stworzyć wstrząs, który zmusi ludzi do zastanowienia się nad tym, co dzieje się w Polsce i Czechosłowacji. Siwiec przeżył jeszcze cztery dni. Zmarł 12 września 1968 roku w warszawskim szpitalu. Komunistyczne władze szybko podjęły działania, aby prawdziwe znaczenie wydarzenia nie przedostało się do opinii publicznej. Aparat bezpieczeństwa prowadził postępowanie w sprawie jego ulotek. Kontrolował również informacje dotyczące samego protestu. Mimo że wszystko wydarzyło się podczas wielkiej państwowej imprezy na oczach tysięcy ludzi, nazwisko Siwca przez lata pozostawało szerzej nieznane. Jego historię mocno przypomniał dopiero film dokumentalny Macieja Drygasa „Usłyszcie mój krzyk”.
Szczególne znaczenie miały obchody 100. rocznicy urodzin Ryszarda Siwca w 2009 roku. W Dębicy odsłonięto tablicę poświęconą dawnemu uczniowi miejscowej szkoły. Do miasta przyjechali przedstawiciele jego rodziny oraz goście związani z upamiętnieniem protestu przeciwko inwazji na Czechosłowację. Siwiec został pośmiertnie uhonorowany wysokimi odznaczeniami Polski, Czech i Słowacji. Jego imieniem nazwano między innymi ulicę w Pradze. W pobliżu Stadionu Narodowego w Warszawie również znajduje się ulica Ryszarda Siwca i poświęcony mu pomnik.
Ryszard Siwiec przez lata pozostawał człowiekiem niemal zapomnianym. Dziś jego protest należy do najbardziej przejmujących aktów sprzeciwu wobec komunistycznego systemu w Europie Środkowej. A część jego historii zaczęła się właśnie tutaj – w Dębicy. W Dębicy chodził do szkoły. Tutaj spędził ważne lata dzieciństwa. Tutaj mieszkała jego babka. I tutaj do dziś znajduje się materialny ślad przypominający człowieka, który we wrześniu 1968 roku chciał zmusić tysiące osób do usłyszenia słowa: wolność.

