Po marzenia – bo każda droga gdzieś się zaczyna
Zaczęło się od piłki, ale nigdy nie chodziło tylko o nią. Chodziło o dzieci, pasję, wspólnotę i o to, by uwierzyć, że nawet lokalne działania mogą mieć ogromną wartość.
21 czerwca na stadionie w Stasiówce odbył się amatorski turniej piłki nożnej dla dzieci i młodzieży – jedno z głównych wydarzeń w ramach projektu „Po marzenia”, realizowanego przez nieformalną grupę mieszkańców we współpracy z Dębicką Akademią Rozwoju.
Projekt powstał w ramach programu Podkarpackie Inicjatywy Lokalne 2024 -2026 i ma na celu wspieranie oddolnych działań społecznych.
Za grupą stoją trzy osoby: trener Karol, prezes LKS – Darek oraz rodzic – Mirek. Każdy z innej strony, ale z tym samym celem: wspierać dzieci i młodzież w rozwijaniu pasji, budowaniu wytrwałości i dążeniu do marzeń.

Pasja, która się zapala
– Dzieci trzeba najpierw zrozumieć, dopiero potem trenować – mówi Karol, trener i lider projektu. – Chodzi mi o to, by zaszczepić w nich pasję, która zostaje na lata. Nie każdy zostanie zawodowym piłkarzem, ale każdy może nauczyć się systematyczności, współpracy i radości z ruchu. Piłka to tylko narzędzie – najważniejsze jest to, co dzieje się w wewnątrz
To podejście widać było podczas turnieju – nie tylko rywalizacja, ale wspólna zabawa, wsparcie, integracja. Dzieci z różnych miejscowości i środowisk spotkały się na boisku i poza nim. Wydarzenie zgromadziło kilkadziesiąt dzieci i młodzieży, ich rodziców, dziadków, rodzeństwo – w sumie ponad 100 osób tworzyło wspólnotę kibiców i uczestników.
Współpraca dorosłych – wzór dla dzieci
W projekcie ważną rolę odegrał również Darek, prezes lokalnego klubu sportowego, który od lat działa na rzecz aktywizacji dzieci i młodzieży.
– Dziś młodzi mają dużo bodźców, ale mało cierpliwości – mówi. – Naszym zadaniem jako dorosłych jest pokazywać, że warto pracować nad sobą, że trening to nie przymus, tylko krok do celu. Takie wydarzenia jak ten turniej budują w dzieciach poczucie wartości, przynależności i dumy.
Do projektu włączył się także pan Mirek, jeden z rodziców. Pomagał przy organizacji, logistyce, zachęcał innych dorosłych do udziału.
– Dzieci muszą widzieć, że nam, dorosłym, się chce – mówi. – Jeśli pokazujemy, że jesteśmy razem z nimi, że działamy ramię w ramię z trenerem, klubem i sąsiadami, to oni czują, że są ważni.
Marzenia, które nie kończą się na turnieju
Turniej w Stasiówce był ważnym, ale nie jedynym elementem projektu. W planach są dalsze działania – m.in. wyjazd na mecz profesjonalnej drużyny piłkarskiej, który dla wielu chłopców będzie spełnieniem dziecięcych marzeń.
To nie tylko atrakcja – to forma wychowawcza. Ma pokazać młodym zawodnikom, do czego prowadzi systematyczna praca, poświęcenie i wiara w siebie.
Projekt „Po marzenia” pokazał, że nawet mała grupa zaangażowanych ludzi – trener, prezes, rodzic – może zainicjować coś, co porusza całą społeczność. Dać dzieciom motywację, radość i doświadczenie, które zapamiętają na długo.
– Dla nas najważniejsze jest to, że dzieci czuły, że ten dzień był dla nich – podsumowuje trener Karol. – Że były w centrum, że ktoś je zauważył, że były ważne. To jest początek drogi. Bo każda droga zaczyna się od zaufania i od ludzi, którzy potrafią to zorganizować razem.


