Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała wstępny raport dotyczący zdarzenia z 21 lipca w Straszęcinie. Ogień pojawił się w kabinie podczas lotu, dlatego pilot skierował samolot na pole kukurydzy. On i pasażerka wyszli z maszyny bez obrażeń.
Samolot Tecnam P2008-JC wystartował z lotniska Rzeszów-Jasionka o godz. 11.07. Na pokładzie znajdowali się 19-letni pilot oraz 70-letnia pasażerka. Lot miał prowadzić przez Dobczyce i Krosno, a następnie zakończyć się ponownie w Rzeszowie. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Sytuacja zmieniła się, gdy samolot znalazł się w pobliżu Dębicy. Pilot najpierw poczuł, a później zobaczył czarny dym wydobywający się zza foteli. Po chwili w kabinie pojawił się ogień. Pilot użył pokładowej gaśnicy. Płomienie na krótko zniknęły, lecz szybko pojawiły się ponownie. Wtedy przekazał służbom informacji powietrznej komunikat „mayday” i rozpoczął awaryjne zniżanie.
Dym szybko wypełniał wnętrze maszyny. Utrudniał oddychanie i ograniczał widoczność. Pilot i pasażerka pochylili się poniżej tablicy przyrządów, gdzie mogli korzystać z powietrza wpadającego przez nawiewy w drzwiach. Pilot zdecydował się lądować na polu porośniętym około dwumetrową kukurydzą. Trudne warunki w kabinie nie pozwalały mu dokładnie ocenić terenu. Podczas podejścia samolot znalazł się także w pobliżu linii energetycznej, której pilot wcześniej nie zauważył. Maszyna dotknęła uprawy krótko po godz. 11.35. Kukurydza gwałtownie ją wyhamowała. Przednie koło i śmigło uderzyły w ziemię, a samolot obrócił się o około 90 stopni. Miejsce lądowania znajdowało się około 130 metrów od drogi gminnej i nie było z niej widoczne.
Pilot wydostał się z samolotu po wyważeniu drzwi nogami. Drzwi po stronie pasażerki zablokowały się, dlatego pomógł kobiecie przejść na jego stronę. Oboje zdążyli oddalić się od maszyny. Kilka minut później ogień objął cały samolot. Maszyna spłonęła niemal doszczętnie. Zniszczeniu uległy wyposażenie kabiny, przyrządy oraz część dokumentacji. Strażacy ugasili pozostałości pożaru, a ratownicy medyczni przebadali pilota i pasażerkę. Żadna z tych osób nie odniosła obrażeń.
Opublikowany dokument ma charakter wstępny. Komisja nie wskazała jeszcze, co doprowadziło do pojawienia się ognia. Raport przedstawia przebieg zdarzenia na podstawie informacji zebranych do 29 lipca. Śledczy przeanalizują dokumentację obsługową samolotu, instalację elektryczną oraz układ zasilania. Sprawdzą również niezawodność stosowanego w tym typie maszyny akumulatora pokładowego. PKBWL zapowiedziała konsultacje z producentem samolotu oraz przygotowanie raportu końcowego. Komisja podkreśla, że jej zadaniem nie jest wskazywanie winnych. Badanie ma pomóc ustalić przyczyny zdarzenia i zapobiegać podobnym wypadkom w przyszłości.
źródło: raport wstępny Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych

